Wersja kontrastowa
A | A | A

Aktualności

W pogoni za uciekającą jesienią

26-10-2015

Za kurtyną kolorowych liści, za sztafażem gałęzi uginających się od owoców głogu i dzikiej róży o barwie czerwonej laki, kryją się zwykłe procesy bio - chemiczne. To co do tej pory było żywo zielone, przemienia się w żółte i czerwone, brązowe by w końcu uschnąć, zbutwieć i zgnić. Soki krążące dotychczas w „krwiobiegach” drzew uciekają do korzeni, tam magazynują substancje zapasowe. Najgrubsze części zielone ulegają zdrewnieniu. Jednoroczne rośliny kończą swój żywot rozsiewając się w koło.

 

Papierkiem lakmusowym jesieni są klony. Niemalże z dnia na dzień z zielonych stają się żółte lub czerwone. Suche liście są jak pożółkłe kartki starych listów. Wziąwszy do ręki jeden z nich, przeczytasz jedną z niezliczonych epistoł chlorofilu. Zasuszony liść jest wspomnieniem majowej mżawki szemrzącej w koronach drzew, lipcowej spiekoty, sierpniowego zefirku, który delikatnie szeleścił nimi. Jesień nastaje wolno, dostojnie, z całym specyficznym ceremoniałem, barokowym przepychem purpury i złota. Dym snuje się po dolinie. Woń palonych gałęzi i liści – kadzidło jesieni.

 

Popołudniowe słońce sennie schyla swą głowę. Światło pada płasko. W powietrzu wirują puszki i kłaczki transportujące nasiona, nitki babiego lata drgają. Snujące je pająki wybierają się w daleką podróż. Z pól i sadów zbiera się co się da. Z trzewi Matki Ziemi dobywa bulwy kartofli i buraków. Półki spiżarniane zapełniają się słojami marynowanych grzybów, kiszonej kapusty, papryk w occie itp. Potem zmarznięta ziemia zasklepi się, pokryje lodem i zaśnie pod pierzyną śniegu...

 

Tekst i zdjęcia © Ewa Bujalska.

 

Lubię kolor żółty.
Punkt widokowy przed Polaną.
Owoce śliwy tarniny (Prunus...
Padało i padało a wody w...
E.B. nad Sanem.
Tołsta (749 m n.p.m.).
Jesień nad Sanem...
Progi na Sanie.
wstecz
Ideo Realizacja:

CMS Edito Powered by:
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Jana Grodka w Sanoku
ul. Mickiewicza 21 | 38- 500 Sanok